Zastał spółdzielnię brudną, szarą, zadłużoną, zostawił stabilną finansowo, ocieploną i kolorową. Wiesław T. Grott po 24 latach odszedł z fotela prezesa Czarnkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Czarnkowie. Zapewnił jej to, co najważniejsze – płynność finansową i perspektywy na przyszłość. Przez te lata sam stał się filarem spółdzielczości w Wielkopolsce. – Czuję się spełniony. Dobrze wykonałem swoje zadanie – mówi Wiesław T. Grott, były już prezes CzSM.
Wygrywając tamten konkurs nie podejrzewałem w jak ciężkim stanie znajduje się spółdzielnia. Zaległości były ogromne. Największymi kosztami były koszty ogrzewania. Tak na marginesie są nimi do dzisiaj. Spółdzielnia nie była w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań m.in. do zakładu wodociągów i Geotermii. Dochodziło nawet do wywieszania na klatkach schodowych komunikatów o zaprzestaniu dostarczania do mieszkań zimnej wody oraz cieplika do ogrzania mieszkań. To był najcięższy okres w całej historii spółdzielni. Groziła jej upadłość. Aby wyjść z tego musiałem przekonać ówczesną Radę Nadzorczą do swoich koncepcji.
Przede wszystkim była to kompleksowa termomodernizacja naszych budynków. Po długim przekonywaniu – bo przecież nie było pieniędzy – i wyjaśnieniu co to jest i na czym polega termomodernizacja propozycja została zaakceptowana podczas zebrań przez mieszkańców i pod wpływem ich decyzji przyjęta jako już wieloletni plan przez Radę Nadzorczą. I tak w 2003 roku rozpoczęliśmy realizację Programu Termomodernizacyjnego który zakończyliśmy w 2022 roku ocieplając wszystkie budynki. Mieszkania w ocieplonych blokach zyskały na wartości, a wygląd ich i całych osiedli stał się bardziej nowoczesny i estetyczny, nie wspominając o wymiernych korzyściach dla mieszkańców związanych z oszczędnościami z tytułu zmniejszenia zużycia ciepła.
Jednocześnie termomodernizacji towarzyszyły prace w wewnątrz jak i na zewnątrz budynków m.in. takich jak nowe chodniki, wymiany oświetlenia z tradycyjnego na LED, konserwacja dachów, ocieplaniem stropów i wymiana okien w piwnicach, likwidacja piecyków gazowych czy wreszcie nowe nasadzenia kwiatów, drzew i krzewów.
Co najważniejsze, mimo ogromu przeprowadzonych w tym czasie prac remontowo-budowlanych i związanych z tym nakładów finansowych spółdzielnia nie utraciła płynności finansowej. Nie było już widma upadłości, tylko widoki na przyszłość.
Nie żyliśmy tylko samymi inwestycjami i remontami. W miarę możliwości staraliśmy się organizować życie spółdzielcze. Organizowaliśmy zawody sportowe, turnieje piłkarskie i siatkarskie, turnieje szachowe i warcaby, zawody wędkarskie, rajdy rowerowe oraz nasz sztandarowy konkurs „Na Najpiękniejszy Balkon”. Te wszystkie imprezy i konkursy dawały mieszkańcom po pierwsze możliwość uprawiania swojego hobby, a po drugie integrację z sąsiadami i satysfakcje, że ktoś to zauważa i docenia.
Przez te wszystkie lata przyzwyczaiłem mieszkańców do tego, że drzwi gabinetu prezesa zawsze są dla nich otwarte. Że to oni są tu najważniejsi. Że spółdzielnia to nie tylko walne raz do roku, ale przede wszystkim codzienne rozmowy na osiedlu. Oni mnie znali. Byłem nie tylko prezesem spółdzielni, ale także ich sąsiadem. Mieliśmy wspólne sprawy, wspólne problemy i wspólne cele. To zaprocentowało. To, co się zmieniło, to na pewno większe zaangażowanie ze strony mieszkańców i większe poczucie odpowiedzialności za spółdzielnię. Za jej stabilność. To ma bezpośrednie przełożenie na spółdzielcze finanse. I tak na koniec 2002 roku zadłużenie z tytułu opłat eksploatacyjnych na lokalach mieszkalnych sięgało 8,03% a na lokalach użytkowych 189,8% rocznego wymiaru opłat. Dla porównania na koniec 2024 roku było to odpowiednio 1,85% i 14,21%.
Za każdym razem kiedy byliśmy poddawani weryfikacji i porównywani z innymi spółdzielniami kraju nie baliśmy się tego, bo wiedzieliśmy, że mamy się czym pochwalić. I tak faktycznie było. Aż dziesięć razy z rzędu sięgaliśmy po tytuł lidera „Lidera Spółdzielczości Mieszkaniowej” w ogólnopolskim konkursie organizowanym przez redakcję miesięcznika „Administrator” w kategorii „Spółdzielnie małych bez inwestycji”, a przez 9 lat byliśmy w ścisłej czołówce ogólnopolskiego rankingu miesięcznika „Domy Spółdzielcze” –w kategorii „Spółdzielnie małych bez inwestycji”.
Bez wątpienia przez te wszystkie lata spółdzielnia przeszła ogromne zmiany pod kątem wizerunkowym, organizacyjnym i finansowym. Dziś można o niej powiedzieć, że jest to spółdzielnia na miarę XXI wieku. Czuję dumę, ale też ogromną wdzięczność wobec moich współpracowników, członków Rady Nadzorczej oraz wszystkich mieszkańców.
W moim życiu zawodowym przyszedł ten moment, czas, aby odpocząć, zwolnić i zwrócić się ku sobie. Myślę, że jako prezes dobrze wykonałem swoje zadanie. Chciałbym podziękować przede wszystkim mieszkańcom za ten wspólny czas, czas dobrej roboty dla naszej spółdzielni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze