Tragedia na jeziorze Durowskim w Wągrowcu. Na dzikiej plaży utonęło dwóch 13-letnich chłopców. Jeden z nich próbował ratować drugiego. Ratownicy kilkadziesiąt minut walczyli o ich życie.
To już kolejny sezon w Wągrowcu bez miejskiej plaży na której od dwóch lat trwa remont. Dlatego tak dużą popularnością cieszą się małe, dzikie plaże wzdłuż jeziora. To właśnie na jednej z takich plaż doszło w środę, 5 sierpnia, do tragedii. Letni dzień spędzało tam trzech nastolatków w wieku 13 i 14 lat. W pewnym momencie jeden z 13-latków zniknął po wodą. Działo się to zaledwie kilka metrów od brzegu. Tylko pozornie było tam płytko: akurat w tym miejscu dno jeziora gwałtownie się obniża.
Na ratunek tonącemu bez wahania rzucił się jego rówieśnik. On również po chwili zniknął pod wodą, niewykluczone, że wciągnięty przez tonącego. Dramat rozegrał się na oczach 14-latka, który nawet gdyby chciał, nie był w stanie pomóc kolegom - nie potrafił pływać.
Chłopcy przebywali pod wodą około 40 minut. Wyciągnęli ich ratownicy wągrowieckiego WOPR. Na miejscu lądował śmigłowiec LPR. Walka o ich życie trwała godzinę. Niestety, chłopców nie udało się uratować.
Od kwietnia w Polsce utonęło 146 osób, w tym 13 dzieci. Służby apelują o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa nad wodą.
Jedną z najczęstszych przyczyn zgonów w okresie wakacyjnym jest utonięcie. Co zrobić, kiedy na naszych oczach ktoś tonie?
W akcji ratunkowej tonącemu najbardziej kluczową rzeczą jest czas. Trzeba szybko zareagować, żeby okres niedotlenienia u takiej osoby był jak najkrótszy.
wezwij pomoc, dzwoniąc na numer alarmowy 112
Jeśli nie masz pewności co do swoich umiejętności i nie czujesz się bezpiecznie – nie wchodź do wody. Nie ratuj też tonącego bez asysty innych osób.
(gov)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze