Jeżeli będzie zgoda wojewody, to pierwsze w tym roku referendum lokalne w Polsce odbędzie się w gminie Szydłowo. W niedzielę, 22 marca, mieszkańcy mają zdecydować o przyszłości OZE oraz parku krajobrazowym na swoim terenie.
Zaledwie dwa miesiące temu odbyło się referendum w Ujściu w sprawie odwołania burmistrza Małgorzaty Cichostępskiej i Rady Miejskiej. Gdy w grę wchodzi odwołanie wójta, burmistrza czy prezydenta, referendum staje się ważne dopiero wtedy gdy weźmie w nim udział co najmniej 60% mieszkańców, którzy brali udział w ostatnich wyborach samorządowych. W przypadku Ujścia poprzeczka była zawieszona na wysokości 2157 ważnych głosów. Oddano ich tylko 1254. W tej sytuacji komisarz wyborczy uznał nieważność referendum, burmistrz zachowała fotel, a radni mandaty.
Marcowe referendum, które ma odbyć się w Szydłowie, ma być pierwszym w 2026 roku referendum lokalnym w Polsce. Mieszkańcy mają wypowiedzieć się w nim w sprawie rozwoju OZE oraz pomysłu utworzenia Parku Krajobrazowego, który ma objąć ponad połowę powierzchni gminy. Nie są to zupełnie nowe tematy, gdy chodzi o lokalne plebiscyty. Najczęściej jednak stawką jest czyjś fotel, głównie burmistrza. Są samorządy, gdzie ten sposób zmiany władzy, stał się już pewnego rodzaju tradycją. „Najwyższy poziom bezrobocia w regionie, szybko rosnące zadłużenie miasta, najwyższe w regionie podatki i opłaty, fatalna kondycja finansowa spółek miejskich, likwidacja szkół, kredyty na realizowanie inwestycji miejskich, przez co w rzeczywistości kosztują niemal dwa razy więcej” – tak brzmiała długa lista zarzutów pod adresem prezydenta Bytomia Piotra Koja oraz Rady Miejskiej. Zostali odwołani w referendum w 2012 roku.
Pięć lat później w Bytomiu odbyło się kolejne „prezydenckie” referendum. Tym razem ówczesny prezydent Damian Bartyla zachował swoje stanowisko. Teraz Bytom szykuje się do referendum w sprawie odwołania prezydenta Mariusza Wołosza, a jako uzasadnienie inicjatorzy podają sytuację finansowa miasta, wzrost obciążeń finansowych mieszkańców, ignorowanie prawomocnych wyroków sądowych, sytuację w schronisku dla zwierząt, negatywną ocenę wykorzystania funduszy unijnych oraz zaniedbania w zakresie utrzymania czystości miasta i terenów zielonych.
Zmieniają się nie tylko powody dla których mieszkańcy chcą zmienić władze szybciej niż przewiduje to kalendarz wyborczy. Dotyczy to również referendów merytorycznych, które obejmują te wszystkie sprawy, które nie są związane z niczyim odwołaniem. W tym przypadku referendum jest ważne, gdy przekroczy próg 30% frekwencji.
Do czasu wprowadzenia w 2013 r. ustawy „śmieciowej” w lokalnych referendach dominowały sprawy związane z gospodarką odpadami. Właściwie to jedna sprawa: przejęcie przez gminę obowiązków właścicieli nieruchomości w zakresie odbierania odpadów komunalnych. Zdecydowana większość głosowań w tej sprawie była ważna. Nawet tam, gdzie frekwencja była zbyt niska, by referendum uznać za ważne, temat śmieci nie wywoływał kontrowersji. Nie takie jak pomysł budowy lotniska, nowe kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego, prywatyzacja miejskiej spółki ciepłowniczej, lokalizacja spalarni, elektrowni atomowej czy likwidacja Straży Miejskiej. To właśnie wynik lokalnego referendum zdecydował, że Straż Miejska zniknęła z Braniewa. Najczęściej jednak pomysł likwidacji upadał w referendum z powodu zbyt niskiej frekwencji.
Pod głosowanie mieszkańców trafiła nawet sama Natura 2000. W 2008 roku mieszkańcy Zawoi, turystycznej gminy w Beskidzie Żywieckim, opowiedzieli się przeciwko nie tylko poszerzeniu sieci Natura 2000 o nowe obszary, ale także za zlikwidowaniem już istniejących uznając je za zbyt uciążliwe i ograniczające możliwości rozwoju gminy. Referendum, chociaż ważne, nie miało jednak żadnej mocy prawnej: obszary Natury 2000 zatwierdza bowiem Komisja Europejska, a nie Rada Gminy. Samo referendum odbiło się jednak w kraju szerokim echem.
Najgłośniejsze jednak referendum odbyło się w 2014 roku w Krakowie. Mieszkańcy zagłosowali przeciwko ubieganiu się przez Kraków organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich w roku 2022 r. Ich zdaniem, byłaby to zbyt kosztowna impreza. Zagłosowali za to za budową metra. Igrzysk nie było, ale metra nadal nie ma. Teraz o Krakowie znowu jest głośno, gdyż to właśnie w referendum rozstrzygną się najprawdopodobniej losy obecnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Do zebrania wymaganych 60 tysięcy podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum niewiele już brakuje.
Tematem referendum, podobnie jak w Szydłowie, były również lokalizacje farm wiatrowych. Ostatnie referendum w tej sprawie odbyło się rok temu w Głubczycach (woj. opolskie). Frekwencja wyniosła 25,02%. Referendum uznano za nieważne. W przypadku plebiscytów, które dotyczą lokalizacji inwestycji, decyduje nie tylko frekwencja. Najpierw zgodę na jego przeprowadzenie musi wydać wojewoda, a z tym bywa różnie. Ten sam wojewoda opolski, który zgodził się na referendum w Głubczycach zawetował potem kolejne. Powód? Referendum nie może zastąpić procedury uchwalania planu miejscowego. Stanowisko wojewody podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu.
Tymczasem szykuje się liberalizacja przepisów dotyczących progu frekwencyjnego. Już trzy lata temu Sejm przyjął nowelizacje ustawy o referendum lokalnym, która zmieniała zasady jego organizowania i przeprowadzania. Zakładała ona m.in. obniżenie progu ważności referendum z 30 na 15 % uprawnionych do głosowania. Łatwiej też byłoby usunąć ze stanowiska niepopularnego włodarza; do jego odwołania wystarczyłoby 60% czyli 3/5 wszystkich oddanych głosów, a nie 3/5 wszystkich, którzy brali udział w danych wyborach. Nowelizacja przepadła jednak w Senacie.
Teraz temat znów odżył. Zmian w przepisach dotyczących referendum lokalnego chce prezydent Karol Nawrocki. W najbliższych tygodniach do Sejmu ma trafić projekt nowelizacji, która m.in. obniża próg frekwencyjny, od którego zależy ważność głosowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze