W środę, 13 maja, w wieku 57 lat odeszła Iwona Belter. Przez całe życie poszukiwała w ludziach i w książkach, tego co najpiękniejsze. I zarażała tym innych.
Czasem trzeba by tysiąca książek, żeby opisać jedno życie. I nie ma większego banału od słów, że nie ma ludzi niezastąpionych, bo są. Nie da się zastąpić Iwony Belter. Po prostu. Przez wiele lat była twarzą pilskiej biblioteki i niecodziennych projektów czytelniczych, które rodziły się w jej głowie.
Mogłaby nimi podbić Poznań czy Warszawę, ale wybrała Piłę. Swoje rodzinne miasto, którego historię nie tylko pielęgnowała w TMMP, ale także tworzyła. Tu i teraz. Jak w 2002 roku gdy organizowała Dni Tolerancji.
I nie ma chyba słowa, które bardziej by do niej pasowało i definiowało jej zawodową i społeczną działalność jak właśnie tolerancja. Swoim zaangażowaniem zmieniała myślenie o zawodzie bibliotekarki, który w jej wydaniu przypominał raczej misję ratunkową dla świata. Chciała zbawić go miłością do książek. I jeszcze ważniejszą miłością do człowieka.
Jej ostatnim dzieckiem była akcja „Jelenie czytają” i pytania o wspólny tożsamościowy i kulturowy kod dla północnej Wielkopolski. Chciała nadać sens. Jak życiu.
Odeszła zdecydowanie za wcześnie. Jej książka pozostała bez wielu rozdziałów.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze