Muzeum Okręgowe w Pile zaprasza w czwartek, 5 marca, na godz. 17.00 na wernisaż wystawy fotografii Daniela Cichego „Kadry dźwięku”, która jest muzyczną podróżą do Piły z początku lat 90-tych. Wystawa będzie czynna do 3 maja.
Synestezja to zdolność do nietypowego odbioru rzeczywistości, która pozwala słyszeć obrazy i widzieć muzykę. Dzięki fotografiom Daniela Cichego każdy z nas może choć na chwilę doświadczyć tego niezwykłego zjawiska. Jaką muzykę zobaczysz? Jaką fotografię usłyszysz? Koncert za koncertem. Klatka za klatką. Opowieść za opowieścią. Która z nich jest o Tobie?
Jedna z tych historii zaczyna się na dawnej ulicy Marchlewskiego, obecnie Kolbego. Kilkuletni Daniel doznaje niegroźnego na pozór wypadku po którym na pewien czas traci mowę. Jego językiem staje się fotografia. Kiedy w 1990 roku Rafał "Kazi" Kasprzak, Michał "Dósioł" Thiede i Darek „Qłak” Kułak zakładają Alians, ma 17 lat, z czego już 7 lat za obiektywem. Jeszcze nie wie, że stanie się najważniejszym kronikarzem pilskiej sceny muzycznej lat dziewięćdziesiątych. On, chłopak od Floydów, jest na każdym punk rockowym koncercie w tym mieście. Ta muzyka to DNA tego miasta. Toruń w tamtym czasie ma swoją Republikę, na Śląsku rządzi blues, a ulice w Pile należą do punk rocka.
Czy ta historia mogła zdarzyć się innym ludziom w innym mieście? Zdarzyła się Pile. To był nie tylko punk. Piła szuka swojego brzmienia także w metalu, w mocnym rocku i w reggae. Alians, Świat Czarownic, Globtorter, INRI, Skull Smokes, Meffi, Madhouse, Cios Poniżej Pasa, Burial, Kulturka (obecnie Qulturka), Jafia Namuel i kilkadziesiąt innych zespołów. Różne brzmienie i tylko jedna scena. Ponad podziałami. Tu wszyscy się znają. Często dzielą ze sobą tę samą salę prób. Nagrywają demówki na tym samym sprzęcie. Piją po koncertach to samo tanie wino.
Liczba granych wtedy koncertów to kolejny pilski fenomen. Każdy chce grać jak najwięcej, więc koncerty odbywają się praktycznie w każdej większej sali w mieście. Aula w ogólniaku, aula w „Nafcie”, klub garnizonowy, sala w spółdzielni przy Sikorskiego, „Iskierka”, „Teatralna”, „Natalia”, a jeszcze wcześniej Kulturka i Przepompownia. Te większe koncerty odbywają się w Pilskim Domu Kultury, hali bokserskiej, Rokadzie i Berpilu, który jeszcze długo będzie znany jako KW.
Trudno uwierzyć, że w tej samej sali, w której jeszcze w styczniu 1990 roku wybierano delegatów na zjazd PZPR, kilkanaście miesięcy później swoje legendarne koncerty zagra Brygada Kryzys, Izrael, Armia i Proletariat. Jeżeli gdzieś padł Babilon, to właśnie w dawnej sali plenarnej KW PZPR przy Dąbrowskiego. To było coś więcej niż tylko symboliczna zmiana miejsc: rząd dusz w Pile przejęła muzyka.
Słychać to też Pilskim Domu Kultury. Gra Dżem, Defekt Muzgó, VooVoo, Big Cyc, Maanam, Wilki, Lech Janerka. Średni wiek publiczności to 17 lat, a znak rozpoznawczy to wojskowy chlebak, koszula w kratę i rumunki.
Ta sama publiczność, która bawi się pod sceną w Berpilu czy w Pilskim Domu Kultury, latem jeździ do Głowaczewa na festiwal Blues nad Piławą (1990-93). Na plenerowej scenie gra dla nich czołówka polskiego bluesa: Rysiek Riedel, Józef Skrzek, Tadeusz Nalepa, Martyna Jakubowicz, Zdrowa Woda. Kilka lat później będą się bawić na bluesowych koncertach w „Natalii”.
Jeszcze inni będą obalać mury na koncercie Kaczmarskiego i Gintrowskiego, wołać razem z Wójcickim „Co jeszcze świrze ci się śniło?”, śpiewać bluesa o czwartej nad ranem ze Starym Dobrym Małżeństwem i uciszać serce razem z Szałapak. Będzie też wiosna od Grechuty i Bach od Wodeckiego. I to wszystko zdarzyło się w jednym czasie i w jednym mieście, często tym samym ludziom, bo w tamtych beztroskich, młodych jak wino latach dziewięćdziesiątych, wszystko było możliwe.
Ta muzyczna historia napisana obiektywem Daniela Cichego ma wiele dźwięków i wiele twarzy. Bez niego byłaby jak nigdy nie wydana demówka. Robert Capa, jeden z najważniejszych fotografów XX wieku, mówił: „Jeśli Twoje zdjęcia nie są wystarczająco dobre, to znaczy że nie jesteś wystarczająco blisko”. Danielowi zależało, żeby te zdjęcia były dobre. Wchodził na scenę. Do garderoby. W tłum. W muzykę.
Tak jak Anton Corbijn stojąc za obiektywem stał się częścią historii rocka, tak samo Daniel Cichy stał się częścią pilskiej sceny muzycznej. Tak samo jak u Corbijna chodziło mu o ludzi, którzy dają z siebie wszystko. Zostały zdjęcia, które wykroczyły poza scenę i swój czas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze