Przeżyła 44 lata, z czego jako 17 lat jako komenda wojewódzka, 22 lata jako powiatowa i 5 lat jako pustostan. Do końca przyszłego tygodnia była komenda policji przy ulicy Bydgoskiej w Pile obróci się gruzy, a konkretnie w 100 tysięcy ton gruzu.
Kiedy w 2018 r. na konferencji prasowej ogłoszono plan budowy nowej komendy na pytanie co zrobić ze starą poseł Grzegorz Piechowiak, ówczesny Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Policji, odpowiedział krótko: wyburzyć. Budynek na Bydgoskiej, który pamiętał czasy gdy komendantem wojewódzkim Milicji Obywatelskiej był niejaki Kazimierz Pjanka, wyjątkowo źle mu się kojarzył. To tutaj, gdy starał się o paszport, usłyszał propozycję współpracy z SB popartą groźbą, że jak odrzuci, to nigdzie nie znajdzie pracy. Zaryzykował i odmówił.
Nie będzie mi żal
Reklama
– tak komentuje trwająca przy Bydgoskiej rozbiórkę.
Nie tęsknią również policjanci, którzy w listopadzie 2021 r. przenieśli się do nowej siedziby. Stan budynku przy Bydgoskiej 113 już wtedy był fatalny, choć nigdy nie był idealny. Nawet wtedy, na samym początku, w 1982 roku. Zawiniły czasy – jakość materiałów, kiepskie wykończenie oraz pośpiech z jakim oddawano nową komendę. To dlatego nie opłacało się jej modernizować i przerabiać na mieszkania jak zrobiono z przedwojennymi koszarami po drugiej stronie ulicy. Wyrok na komendę zapadł zanim został wydany.
Rozbiórka miała zacząć się na wiosnę, ale na przeszkodzie stanęła przyroda. W opuszczonym budynku zagnieździły się ptaki. Teraz, kiedy zniknęły, wykonawca ruszył z rozbiórką. Jak informuje firma Kawiko, była komenda ma zostać całkowicie rozebrana do końca przyszłego tygodnia. Pozostanie po niej około 100 tysięcy ton gruzu, a po uprzątnięciu pusty plac o powierzchni blisko 3 ha na którym w przyszłości mają stanąć nowe bloki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Coś chyba poszło nie tak jak powinno. Nie zostały zdemontowane oprawy świetlówkowe zawierające śmiercionośną rtęć i to w samym centrum dużego miasta.
Coś chyba poszło nie tak jak powinno. Nie zostały zdemontowane oprawy świetlówkowe zawierające śmiercionośną rtęć i to w samym centrum dużego miasta.